Uroda

Yasumi – krem pod oczy z komórkami macierzystymi

Hej:)
Od zawsze zmagam się z cieniami pod oczami. Nie jest to efekt nie wyspania, zmęczenia czy złego odżywiania, a niestety cecha odziedziczona. Moje zmagania z sinymi, podkrążonymi oczami są naprawdę duże… Niestety zawsze gdy ktoś widzi mnie bez korektora na oczach pyta czy nie jestem chora, dlatego moja motywacja aby pozbyć się tych cieni jest ogromna. Z tego powodu testuję serum, krem i inne preparaty pod oczy, które mają mi pomóc z cieniami. Jak do tej pory ciężko mi znaleźć idealny kosmetyk dla mnie. Dzisiaj opowiem Wam o kremie pod oczy od Yasumi.

alty, strong, słowo kluczowe

 

Jak już Wam nie raz pisałam jestem ogromną fanką kosmetyków Yasumi. Ich cena nie jest mała ale za to są dobre jakościowo i faktycznie w większości przypadków u mnie się sprawdzają. Zamówiłam więc z krem pod oczy Yasumi z komórkami macierzystymi z jabłoni szwajcarskiej. Zadaniem kremu była odbudowa zniszczonej struktury skóry, a także ochrona komórek macierzystych skóry. Krem na silnie regenerować, liftingować, zwalczać oznaki i opóźniać proces starzenia, a także zmniejszać opuchnięcia i zasinienia pod oczami. Oczywiście wszystko co pisze producent jest obiecujące, a jak jest w praktyce?

krem pod oczy Yasumi

A jak jest w praktyce? Krem stosowałam ponad miesiąc i szczerze mówiąc nie zauważyłam żeby moje cienie zmalały. Krem przyjemnie nawilża okolicę wokół oczu, faktycznie ją ściąga i liftinguje.   Bardzo delikatnie pachnie, ma przyjemną konsystencję ale niestety roluje się :( Nie nadaje się też pod makijaż bo wtedy korektor niestety roluje się wraz z nim. Jeśli nie macie problemów z cieniami pod oczami to ten krem jest bardzo dobry, szczególnie na noc. Po nocy skóra pod oczami jest delikatna, ściągnięta i przyjemna w dotyku. Mnie kompletnie nie przeszkadza, że w ciągu nocy się zroluje i zejdzie z twarzy. W ciągu dnia jest to prawdę duży problem ;(