Moda

Drugie życie mojej szafy

W tym trudnym czasie, kiedy wszyscy musimy zachować szczególną ostrożność i pozostajemy w izolacji bardzo trudno zachować równowagę, szczególnie tę psychiczną. Zawsze, kiedy miałam zły humor, stroiłam się, spotykałam się ze znajomymi, robiłam sobie małe przyjemności, chodziłam na zabiegi upiększające, czy zakupy. Teraz te wszystkie moje przyjemne zajęcia są utrudnione. W zamian znalazłam inne, które jest po pierwsze bardzo przyjemne, a po drugie pożyteczne. Podczas izolacji robię porządki w szafie; odgrzebuję, wywracam do góry nogami, przymierzam, wyrzucam i odświeżam.

Na takie szafiarskie porządki nigdy nie miałam czasu, a przecież miejsce w szafie zaczęło kurczyć się w zastraszającym tempie. Wykorzystałam ten trudny okres, kiedy mam więcej czasu i jestem uziemiona, by zrobić gruntowne porządki. Okazało się, że na przestrzeni tego długiego czasu, w mojej szafie nagromadziło się bardzo wiele ubrań, które albo już na mnie nie pasują, albo, o których zwyczajnie zapomniałam, a są całkiem fajne. Mam wreszcie czas, żeby to wszystko przymierzyć i zweryfikować, czy jeszcze nadal określone ubrania będą mi potrzebne.

Co zrobić z ubraniami, które zalegają w szafie?

  • jeśli długo w czymś nie chodziłam to chyba znak, że już tego nie włożę
  • jeśli już coś na mnie nie pasuje, pakuję to dla potrzebujących
  • rzeczy, których nie włożyłam; nowe, albo wyjątkowe, odświeżam i odkładam dla moich bliskich koleżanek, którym mogą dobrze służyć
  • ubrania, które zamierzam nosić; odświeżam, piorę, prasuję i odkładam na półkę na wysokości oczu, na pewno o nich nie zapomnę

Tego się trzymam podczas wiosennych porządków (robionych trochę z przymusu) i dzięki tym zasadom bardzo dobrze mi idzie. Jestem czyścioszką i blisko mi do pedantki, dlatego staram się dbać bardzo o ubrania. Często na moim Instagramie widzicie, że robię też wyprzedaże mojej garderoby, bo wiem, że ciuchy dobrej jakości mogą dostać u Was drugie życie. Podobnie drugie życie otrzymują moje długo nienoszone ubrania. Po takim wiosennym wietrzeniu i odświeżeniu, które robię teraz za pomocą żelazka z generatorem pary mogę spokojnie je zakładać. Wszystkie ubrania, które mam w szafie są uprane, a na te, które z biegiem czasu straciły świeżość i się wygniotły znalazłam sposób, który jest świetny, a na dodatek nie muszę robić góry prania. Żelazko z generatorem pary kupiłam zupełnie niedawno z polecenia koleżanki i bardzo mi pomaga, bo ma mocny wyrzut pary, co pozwala mi wyprasować też te grube materiały, albo mocno wygniecione rzeczy, tego mi bardzo brakowało w tradycyjnych żelazkach. Podczas wyboru sprzętu bardzo ważne było dla mnie też automatyczne wyłączanie, bo nie raz wychodziłam z domu i zastanawiałam się, czy wyłączyłam żelazko, czy moje mieszkanie poszło już z dymem :)

W moim nowym sprzęcie fajne są tez trzy tryby pracy, które dostosowuję zależnie od potrzeb i tkanin, co ważne program Turbo pozwala zniszczyć aż 99,9% bakterii, a przy długo zalegających w szafie ubraniach to duży plus. Moje nowe żelazko Braun CareStyle 7 PRO potrafi też prasować ubrania wiszące na wieszakach w pionie, a robię to przed wyjściem zawsze na szybko.

Jestem w trakcie moich porządków szafy, ale już widać koniec, mam nadzieję, że koniec kwarantanny też już blisko, bo chętnie wyskoczyłabym na spotkanie w tych moich starych – nowych ubraniach.

A Wy? Robiłyście już porządki w szafie? Może też znajdziecie tam jakieś dawno nie widziane perełki.