Lifestyle

Jak umilam sobie odpoczynek zimą? :)

Kochani,
patrząc na ostatnie dwa minione miesiące zastanawiam się kiedy zniknęły. Wytężona praca, wiele porad, które Wam udzieliłam w sprawie doboru prezentów dla bliskich, ilość nagranych filmów i zrobionych zdjęć, a także przygotowania do Świąt spowodowały, że teraz przed Sylwestrem mam ochotę na jedno – odpoczynek. Odpoczynek, który pomoże mi nabrać sił na nowy rok i doda energii do realizacji planów, które nieustannie snuję. Wiem, że wiele z Was szykowało w tym roku prezenty, świąteczne dania i mimo radości, która towarzyszyła przez całe Święta macie ochotę na odpoczynek. Ja właśnie zaplanowałam kilka dni w, których mam zamiar zadbać o siebie i odpocząć :) Pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi umilaczami czasu, które przez najbliższe kilka dni na pewno pomogą mi odetchnąć.

Na samym początku planów związanych z odpoczynkiem dbam o dobry nastrój. Zapalam ulubioną święcę, szykuje miękki koc i książkę, którą od dawna planowałam przeczytać.

Wiem, że wiele z Was zna już świece Zeea, które bardzo lubię, ale nie mogłabym tutaj o nich nie napisać troszkę więcej. Świece Zeea odkryłam ponad rok temu kiedy poszukiwałam świec do sklepu. Kiedy je zobaczyłam proste, pięknie pachnące i do tego z drewnianym knotem wiedziałam, że muszą trafić do mojego domu i sklepu. Zawsze polecam Wam sprawdzone produkty i tak kiedy w asortymencie sklepu pojawiły się świece Zeea widziałam, że staną się Waszym ulubieńcem. Ja w domu mam aż 10 zapachów świec, które towarzyszą mi podczas spotkań ze znajomymi, relaksującej kąpieli, pracy czy obdarowania bliskich osób. Uwielbiam je za to, że rewelacyjnie pachną, zapachy są mocne, a zarazem bardzo przyjemne i nie duszące, a ich opakowania pasują do każdego wnętrza, nie ważne czy macie mieszkanie w stylu glamour czy loftowym.

Mimo tego, że od dłuższego czasu praca pochłania bardzo dużą ilość mojego czasu kocham proste przyjemności. Uwielbiam usiąść z kubkiem gorącej herbaty i czekoladkami pod ciepłym kocem i czytać ulubioną książkę. W te kilka wolnych dni mam w planach przeczytać książkę mojego ulubionego hiszpańskie autora Carlosa Ruiza Zafon Labirynt Duchów. Jest to jego najnowsza powieść, na którą czekałam od lat. Książki Zafona znam wszystkie i żadna jeszcze mnie nie zawiodła. Połączenie kryminału, romansu i scenerii mojej ukochanej Barcelony zawsze sprawia, że kiedy wyjeżdżam do Hiszpanii i chodzę po ulicach opisanych w książce czuje się jakbym sama była bohaterką powieści Zafona. Mimo tego, że większość jego książek jest bardzo obszerna potrafią wciągnąć mnie tak bardzo, że nie śpię całą noc aby dowiedzieć się co będzie dalej. Przed przeczytaniem trzeciej części książki o Cmentarzu Zapomnianych Książek przeczytałam dwie poprzednie aby przypomnieć sobie wszystkie wątki ze szczegółami, i móc w pełni cieszyć się lekturą :) Dajcie proszę znać czy znacie jego książki i co o nich sądzicie?

Prowadzenie sklepu z kosmetykami sprawia, że każdego dnia muszę być wizytówką swojej marki i wyglądać bardzo dobrze. Różnie mi to wychodzi, bo nie raz z przepracowania zapominam o peelingu, czy nałożeniu maski na włosy ;p ale w momencie kiedy mam chwilę wolnego staram się nadrobić pielęgnację i dać sobie czas na pielęgnacyjne rytuały. Jednym z moich ulubionych jest wymasowanie ciała peelingiem kawowym BodyBoom. Jak nie raz mogliście czytać na blogu i słyszeć w moich filmach, uwielbiam peelingi BodyBoom, pięknie pachną, bardzo dobrze odżywiają skórę, a do tego ujędrniają ciało i pomagają zmniejszyć rozstępy oraz skórkę pomarańczową. Jest to jeden z moich ulubionych peelingów, a najnowsze jego wersje pachną tak obłędnie, że Wy także musicie je przetestować :)

Ciepła herbata to ostatnio nieodłączny element mojej pracy i odpoczynku. Nie wyobrażam sobie pisać dla Was artykułu bez mojego ulubionego sweterkowego kubka, który dostałam od zespołu BodyBoom. Czy nie wygląda on uroczo? <3

Odkąd tylko pamiętam marzną mi stopy, stąd też bardzo lubię różnego rodzaju ciepłe ciapcie. Tym razem poszalałam na wyprzedaży w Etam i kupiłam sobie piękne różowe ciapcie, które z pewnością posłużą mi przez całą zimę i dadzą wiele ciepła w zimowe wieczory. Najśmieszniejsze jest to, że kiedy zakładam te ciapcie, kot nie odstępuje mnie na krok. Tak bardzo podobają mu się pompony, które ruszają się podczas chodzenia, że za każdym razem kiedy się poruszą kot na nie skacze i myśli, że to jest zabawka dla niego.

Nie mogłabym nie wspomnieć o najnowszej kolekcji lakierów Semilac, które skradły moje serce. Są piękne, brokatowe i nawet najprostszej stylizacji dodają elegancji. Jak dla mnie jest to hit tej zimy i zbliżającego się karnawału. Ojej pisząc ten artykuł dla Was nabrałam ochoty na zmianę manicure. Lecę robić hybrydy, a Wam kochani życzę odrobinę odpoczynku i masy energii na nadchodzący rok :*