Lifestyle, Moda

Co kryje Twoja szafa?

Jak pewnie zauważyliście, na moim Stories na Instagramie często przygotowuję dla Was wyprzedaże mojej szafy. Oddaję w Wasze ręce te ubrania, które albo na mnie już nie pasują, albo kupiłam je pod wpływem impulsu i nigdy ich nie założyłam (nie łudzę się też, że kiedykolwiek to zrobię). Staram się ograniczyć liczbę ubrań w mojej szafie chociaż nie zawsze dobrze mi to wychodzi. Szczególny problem mam, kiedy nadchodzą wyprzedaże, kupuję ubrania, bo są w dobrych cenach i na pewno kiedyś mi się przydadzą, ale czy rzeczywiście?

Zdałam sobie sprawę z tego, że dopiero ubrania dobrej jakości i idealnie dopasowane dają radość, nie liczy się przecież liczba, ale jakość i wygoda.

Postanowiłam po raz kolejny zrobić przegląd mojej szafy, ale chciałam zrobić to “z głową”, dlatego weszłam do sieci w poszukiwaniu jakiegoś poradnika, który pozwoli mi zrobić przegląd szafy systematycznie. Natknęłam się na świetne badania o naszym kobiecym stylu kupowania i gromadzenia ubrań: https://domodi.pl/trendy/minimalizm-i-zabawa-moda-mozesz-to-polaczyc_2304.

Okazało się, że według badań większość kobiet ma w swoich szafach około lub ponad 100 ubrań, policzyłam też swoje i jestem w tej grupie. Co ciekawe, duża część tych kobiet nie założyła nigdy aż 30% tego, co w tej szafie ma. Nie ma co się łudzić, że będziemy nosić  rzeczy, których nie włożyłyśmy zaraz po zakupie. I chociaż takich zbędnych ciuchów mamy mnóstwo, to trzymamy je w szafie nadal, a dodatkowo dokupujemy wciąż nowe ubrania, a bo były w dobrej cenie, a bo przydadzą się nam kiedyś… takich wymówek mamy dziesiątki.

Zakupy niejednokrotnie były dla mnie formą na relaks, na poprawę humoru, albo kupowałam sobie rzeczy w nagrodę, bo coś mi się udało. Ale taki impuls nie jest dobrym doradcą. Obrastamy w niepotrzebne rzeczy i wydajemy krocie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy.

Ani nie przynosi nam to radości, ani nie sprawia, że nagle mamy się w co ubrać.

No właśnie, ile razy rano stajecie przed swoją szafą i z westchnieniem stwierdzacie: “Nie mam się w co ubrać?”. Ja miałam tak bardzo często. Odkąd jednak ograniczyłam liczbę ubrań, mówię to coraz rzadziej. Po prostu wiem, w co mam się ubrać, mam swoje ulubione ubrania, które świetnie na mnie leżą i już.

Tylko, że ten pierwszy krok, czyli oczyszczanie szafy ze zbędnych ubrań jest zdecydowanie najtrudniejszy. Ciężko jest oddać coś, co jest zupełnie nowe, bo przecież kiedyś przyjdzie moment, że będę chciała to włożyć. Ciężko jest też oddać coś, co jest za małe, bo przecież na pewno do tego schudnę. A najgorzej już chyba jest z rzeczami, które mają być “po domu”, chociaż ich czas dawno już przeminął.

I właśnie po to trzeba zrobić dobry plan. Segregacja na trzy “kupki” jest bardzo pomocna i konsekwencja przede wszystkim!

A co z zakupami? Czy to oznacza koniec przyjemności? Wcale nie! Warto robić zakupy, tylko tego, co jest dobre jakościowo i co rzeczywiście jest nam potrzebne. Po co kupować 10 czarnych podkoszulków, kiedy można kupić jeden, bardzo dobry jakościowo. Po co nam 8 par jeansów, kiedy można zafundować sobie dwie pary, ale idealnie dopasowanych do sylwetki.

Zobaczcie, jak z niewielu ubrań można zrobić świetne stylizacje na każdy dzień tygodnia z poniższym planerem, który możecie w pełnej wersji pobrać tu: https://docs.domodi.pl/docs/garderoba_kapsulowa_planner_stylizacji_domodi.pdf 

Wystarczy rozpisać sobie zestawy i grać dodatkami, a nikt nie zauważy, że nasz ubiór składa się z tak niewielu elementów.

Minimalizm popłaca i sama się o tym przekonałam w dosłowny sposób, dlatego że już po niedługim czasie na moim koncie zostało jakoś dziwnie więcej funduszy.

Bardzo polecam Wam zastanowić się nad tym, co macie w szafie. Wyciągnąć stamtąd dosłownie wszystko i rozważyć, czy tyle rzeczy rzeczywiście jest Wam potrzebne. Ja muszę się przyznać, że ze względów praktycznych i oszczędności czasu bardzo sobie chwalę ten minimalizm, który u mnie zapanował.

Ja też zapraszam Was do wyzwania minimalistki, aby każda z Was zastanowiła się głęboko nad swoją szafą, zachęćcie też swoje znajome i przyjaciółki do takiego podejścia, bo przecież porządek w szafie to porządek w głowie :)

Napiszcie, jak u Was jest z tą zawartością szafy? Czy rzeczywiście wszystkie ubrania, które macie są Wam niezbędne?